Trzymam sztamę z życiem

Dziś miał być wpis o "zamrożonym ciele", o tym co zostaje zawieszone w naszych mięśniach, gdy się odcinamy od relacji z samym sobą. Gdy nie wybieramy siebie. Gdy odcinamy się od swojej żywotności, od swojej prawdziwej i jedynej natury. Gdy się odcinamy od ŻYCIA. Gdy przestajemy sobie ufać, a zaczynamy słuchać tego co mówi nam świat.

A  świat mówi nam teraz bardzo dużo. Mówi, że mamy do wszystkiego prawo. Że o wszystkim możemy decydować.
Że możemy w każdej sferze życia dokonać wyboru.
Że wszystko możemy zmienić.
Że najważniejsza jest wygoda i przyjemność.

To prawda, bo mamy prawo wyboru i możliwości decydowania o SWOIM życiu.
Wybieramy jak chcemy żyć. Gdzie chcemy żyć.
Wybieramy życie po swojemu.
Wybieramy za co chcemy być odpowiedzialni.
Z czym chcemy walczyć.
Czego chcemy bronić. 

Tylko pamiętajmy o czymś takim jak POKORA. 
Pokora, która mówi, że nie zawsze wiem najlepiej, choć w danym momencie tak mi się wydaje.
Pokora, która pokazuje, że nie zawsze to co wybieramy okazuje się tym najlepszym wyborem.
Pokora, która pozwala przyjąć życie takim jakie je dostajemy i wyciągnąć z niego wartość i mądrość.
Pokora, która mówi mi, że nie jestem pępkiem świata, wszechwiedzącym bogiem, która ma prawo decydować za kogoś, bo wie lepiej.

Drogie kobiety mówicie, że kraj gotuje Wam piekło, bo zabrania Wam decydowania o sobie i swoim ciele. Ale czy ten mały człowiek, jest waszym ciałem i waszym życiem? Nie, bo posiada swoje odrębne ciało, swoją odrębną duszę (tak duszę) i swoją odrębną psychikę - jak ktoś nie wierzy w istnieje psychiki w życiu płodowym to odsyłam do Psychologii prenatalnej.
 
Nie mam zamiaru kwestionować tutaj cierpienia jakie przeżywają matki dzieci, które rodzą się chore, martwe, które żyją kilka dni i umierają. Tylko czy cierpienie w sytuacji chorego dziecka da się jakkolwiek zmniejszyć? Tu istnieje złota decyzja?
Tylko czy masz prawo skracać swoje cierpienie kosztem życia (nawet chwilowego) kogoś kto to życie jednak dostał? Czy masz prawo wybierać swoją wygodę, bo przeraża Cię opieka nad chorym dzieckiem, które zostało już poczęte? Czy masz prawo decydować i porównywać, które życie jest ważniejsze ? Który defekt i zaburzenie jest do przyjęcia, a które nie? Czy masz prawo tak tłumaczyć swój lęk przed cierpieniem ?

Co byś pomyślał, gdybyś teraz dowiedział lub dowiedziała się, że ktoś Twojej mamie w ciąży postawił taką diagnozę, że jesteś tylko zdeformowanym płodem, ale jednak urodziłeś się zdrowy. Sprawny i szczęśliwy, a Twoja matka chciała Cię usunąć bo bała się cierpienia. Co byś powiedział jej na to, że nie chciała dać Ci nawet szansy zadecydować samemu czy takie życie Ci odpowiada czy nie.

Refleksja:  

Gdyby twoje teraz kilkuletnie dziecko zachorowało na ciężką chorobę lub uległo wypadkowi, co spowodowałoby że stanie się kaleką, to zadecydowałabyś o tym, żeby skrócić jego cierpienie i swoje przy okazji? 
Przecież chcesz mieć prawo decydować o swoim życiu. Przecież fakt opieki nad chorym "warzywem" i cierpienia jakie za tym swoi Cię przerasta. 

Jeśli  mamy prawo robić demonstrację, że zapanował wyrok na kobiety, to my kato-obrońcy życia mamy prawo opowiadać się właśnie za życiem. I za tym, że prawdziwe piekło to zabierać życie tym, którzy też czują i cierpią, ale nie mają możliwości tego swojego życia bronić. I to jedyne prawo, które mam w tym temacie.
A teraz proszę bardzo możecie mnie zlinczować, usunąć, odobserwować albo wylać wiadro pomyj. 
Nie szukam tu poklasku. Chciałam jedynie pisać  o życiu, o tym co daje, o wartościach. O cierpieniu też.  

Dziękuje S. za dzisiejszą rozmowę. Za refleksję. Za to, że nie jestem sama z takim myśleniem.
I dziękuje mojej mamie za odwagę, że dowiadując się, że jej 8 - miesięczny płód obumiera nie straciła nadziei. Mogłabym być niedotlenioną, porażoną mięśniowo kaleką, warzywem bez szans na szczęśliwe życie. Ale żyje! I odkrywam, że to życie jest zawsze cudem i zawsze jest WARTE!

psychosomatyczka






Komentarze